uani, konie, Ksiz Jzef Poniatowski - RegulaminKontaktStrona gwna
 
 
 
Zamieniwszy konie na pegazy
Prawie powietrzna kawaleria, czyli ułańskie w Pobiedniku skakanie
obejrzyj galerię

W dniach 30.07. - 02.08.2009 r. na lotnisku Aeroklubu Krakowskiego w Pobiedniku Wielkim obyło się szkolenie spadochronowe dla członków Szwadronu Niepołomice i osób towarzyszących. Inicjatorem i organizatorem szkolenia był oczywiście ułan Maciej Boruta, instruktor spadochroniarstwa, mający na swym koncie ponad 1400 skoków.


Bo trzeba nas zrozumieć, mnie i mój niepokój
Jak się we dwójkę rwiemy do rzeczy niezwykłych,
Do zjawisk, które zanim powstały, już znikły,
A i serce - przepraszam - także na coś czeka,
Jak serce szewca, krawca, prostego człowieka
I ma prawo prywatne szczęście mieć na oku.


Podczas spotkań w Niepołomicach Maciek wielokrotnie zachęcał kolegów ze Szwadronu do spróbowania tych podniebnych, ekstremalnych wyczynów, które pozwalają poczuć we krwi 100% czystej adrenaliny. Pozwalają na chwilę dosiąść pegaza zamiast konia i zapomnieć o dręczących nas rozterkach, w tym również szwadronowych.


Czy dziw, że nam publiczność w kawiarniach obrzydła,
Czy to dziwota wielka, albo wielka wina,
Że nie starczą nam radio i dźwiękowe kina?
A jeśli każdy burżuj chce porastać w pierze
Mogę i ja, choć jestem rzetelny szwoleżer,
Tęsknić, aby mój kasztan porósł nagle w skrzydła.


Pierwszy odważył się piszący te słowa ułan Jarosław Banasik, który w październiku ub. r. oddał na Słowacji skok w tandemie i dwa skoki AFF (wszystkie z 4000 m). Oczywiście pod osobistym nadzorem Maćka. Zdopingowało to chyba młodszych wiekiem kolegów kawalerzystów, którzy również postanowili spróbować. Ale ponieważ nie wszyscy chcieli zaczynać z "górnej półki", postanowiono zorganizować podstawowe szkolenie spadochronowe z trzema skokami desantowymi (na linę) z wysokości 1200 m.

Termin szkolenia wyznaczono właśnie na przełom lipca i sierpnia, aby w ten sposób uczcić 65 rocznicę wybuchu powstania warszawskiego i pamięć ciechociemnych, którzy szkoleni w Wielkiej Brytanii na takich właśnie krótkich kursach (wykonywali po cztery skoki desantowe), zrzucani byli później nad Polską i walczyli również w tym niepodległościowym zrywie stolicy.

Po przeprowadzeniu niezbędnych badań lekarskich i otrzymaniu pozytywnego orzeczenia od lekarza medycyny lotniczej, do szkolenia zakwalifikowali się - Jakub Grudzień z żoną Anną (postanowili w ten sposób również świętować pierwszą rocznicę ślubu) i szwagrem Łukaszem Baińskim, Bartosz Litwiński z przyszłą żoną Katarzyną Mędak (ślub 5 września br.), Grzegorz Wojaczka, Małgorzata Rakowska, Stanisław Jucha i Jarosław Banasik. W ostatniej chwili z przyczyn natury rodzinnej zmuszony był zrezygnować Mariusz Górniak.

W dniach 30 i 31 lipca odbywały się intensywne zajęcie szkoleniowe w zakresie budowy spadochronu i jego zakładania, ćwiczenia awaryjnego wypinania czaszy głównej i otwierania czaszy zapasowej, nauka szybkiego oceniania stanu czaszy głównej po otwarciu spadochronu i podejmowanie adekwatnej decyzji, nauka sterowania w powietrzu i lądowania pod wiatr.

1 sierpnia od godz. 11.00, po intensywnej rozgrzewce, ubrani już w jednakowe jednoczęściowe maskujące kombinezony, ćwiczyliśmy lądowanie i wyskakiwanie bokiem z drzwi samolotu AN-2, popularnie przez skoczków nazwanego "Antkiem". Maciek okazał się bardzo wymagającym instruktorem, ale za to cierpliwym i wyrozumiałym na nasze błędy. Zdawaliśmy sobie doskonale sprawę, że chodzi przede wszystkim o nasze bezpieczeństwo. A ponieważ obok szkoliła się "cywilna" grupa z tzw. pospolitego ruszenia, staraliśmy się zrobić wszystko, aby nie przynieść wstydu Maćkowi i barwom 8 PU. Później zaczęliśmy urządzać miejsce startu.

W końcu około godziny 15.00 "Antek" zaczął grzać silnik, w tym samym czasie rozłożyliśmy niezbędny sprzęt i do pierwszego skoku zaczęła się szykować pierwsza grupa. Każdy otrzymał spadochron o powierzchni czaszy głównej odpowiedniej dla swojej wagi, kask na głowę, radio do odbierania instrukcji z ziemi i niektórzy wysokościomierze.

A więc już niedługo! Uśmiechy nie nikną z twarzy, ale daje się wyczuć napięcie - jak to będzie za pierwszym razem? Sprzęt został kilkakrotnie sprawdzony. Około 15.45 "Antek" poderwał się z ziemi z pierwszą grupą skoczków, w której kawaleryjską reprezentację stanowili Kuba, Bartek, Ania, Grzesiu, Staszek, Gosia i Kasia. Oczywiście towarzyszył im Maciek i przesympatyczny kamerzysta Bartek, który mimo bardzo młodego wieku ma już zaliczone ponad 800 skoków. Samolot odleciał w kierunku Niepołomic, a następnie po osiągnięciu wysokości 1200 m zbliżył się nad płytę lotniska. Pierwszy wyskoczył Kuba, po nim Bartek i Ania. W drugim nawrocie reszta, w trzecim "cywile" a na koniec Maciek i Bartek z opóźnionym otwarciem, co pozwoliło im wylądować wcześniej od kursantów i obserwować ich opadanie. Każdy skaczący kierowany był z ziemi przez radio, co pozwoliło na spokojne i bezpieczne lądowanie w miarę blisko strefy startu. W końcu nasi zaczęli lądować. Od razu słychać było okrzyki radości z zaliczonego pierwszego skoku i zapewnienia, że było po prostu zaje-fajnie !!! Obawy i lęki prysły jak bańka mydlana! A więc jednak można było! Jedyne problemy to drobne skręcenia linek po otwarciu czaszy głównej, które zaraz zgodnie z instrukcją zostały odkręcone.


A wówczas, wyczekawszy na pierwszą okazję
Przy zorzy księżycowej, albo ranem złotem
Ponad chmury wyskoczyć takim samolotem
I z wichrem planetarnym puściwszy się w taniec
Gonić na koniec świata, dalej - na złud koniec,
Swą własną zwariowaną ścigając fantazję.


Wyznaczony zostałem z Łukaszem do drugiej grupy. Poczekaliśmy na złożenie spadochronów. I znów te same czynności - przydział sprzętu, sprawdzanie. Wylecieliśmy kilkanaście minut przed 17.00. Oczywiście z Maćkiem i Bartkiem. Ale w samolocie lot przed skokiem wygląda zupełnie inaczej jak oglądany z ziemi. Poczciwy "Antek" mozolnie piął się w górę, głośno pracujący silnik nie pozwalał na zbytnią konwersację przed skokiem. Tak wiec tylko gestami dodawaliśmy sobie otuchy, pozując do zdjęć Bartkowi, który jak tylko mógł starał się nas rozweselić. Przyznam się, że chociaż miałem już za sobą trzy skoki z wysokości 4000 m, to jednak tętno skoczyło lekko w górę. Wtedy wyskakiwałem w towarzystwie instruktorów. Za chwilę miałem samodzielnie opuścić samolot. Z góry oglądamy Niepołomice, ujeżdżalnię, parcours, zamek.

Maciek przyczepia w samolocie nasze liny desantowe i jeszcze raz sprawdza spadochrony. Wreszcie 1200 m i komenda "Powstać". Jest dokładnie 1 sierpnia godz. 17.00. Skaczę jako drugi w pierwszym nawrocie. Pierwszy skoczek już zniknął za drzwiami. Kolej na mnie. Podchodzę i zgodnie z instrukcją staję bokiem w drzwiach w kierunku lotu. Ustawiam stopy, tułów, dobieram chwyt rękami. Przekładam głowę na zewnątrz. Krzyczę "Ready, set, GO!" i odbijam się mocno prawą stopą w lewą stronę przyjmując odpowiednią pozycję. Dmuchniecie powietrzem od czteropłatowego śmigła "Antka" odrzuca trochę w tył - "121", a potem już czuję opadanie w dół "122, 123" i nagle szarpnięcie uprzężą - to otworzył się spadochron. Patrzę w górę - czasza wypełniona, prostokątna, stabilna. Tylko linki lekko skręcone. Kilka małych "kroczków" w lewo i już odpinam linki sterownicze. Patrzę w dół. Jestem za drogą krajową na Sandomierz. Przez radio mój Anioł Stróż mówi: "Skręć w prawo i leć nad lotnisko". Wykonuję manewr jednocześnie oglądając Niepołomice z wysokości 1000 m. Zerkam też, gdzie opadają inni skoczkowie, aby uniknąć kolizji. Zostałem dobrze naprowadzony, więc wylądowałem swoim pegazem ok. 100 m od strefy. I znów radość i wspólne składanie sobie gratulacji! Ten pierwszy raz już za nami. Dzielimy się przeżyciami, wymieniamy pierwsze doświadczenia. Daliśmy radę! Wszyscy szczęśliwi, szczególnie nasze Panie, z których jesteśmy bardzo dumni. Maciek mówi, że ogólnie odejścia od samolotu były prawidłowe. Za godzinę pierwsza grupa leci po raz drugi. I znów powtórzył się cały rytuał ze sprzętem. Pierwsza grupa tym razem pod opieką Andrzeja Palenika poszła w górę. Za chwilę zaczęli odrywać się po kolei od "Antka". Znając kolejność skoczków wołaliśmy. "O Kuba! Jaki malutki!". "Gosia już leci", "Brawo Ania" itd. Oglądane wieczorem nagranie video wykonane przez Bartka potwierdziło dobry wyskok całej grupy, co z satysfakcją stwierdził Maciek. W wybornych humorach udaliśmy się na nocleg. Przecież jutro kolejne skoki.

2 sierpnia w niedzielę stawiliśmy się na lotnisku o 9.30. Pierwszy wylot zaplanowany był na 11.00. Szybka rozgrzewka i rozpoczęliśmy przygotowania do skoków. Wyskoczyłem w pierwszym nalocie, ale w nieciekawym stylu. Zahaczyłem chwilowo butami o linki. Okazało się, że rozluźnieni po pierwszym skoku nie potrafiliśmy się należycie skoncentrować i wyskoki były podobno nie za ciekawe. Zaraz po wylądowaniu i oddaniu sprzętu Maciek zarządził "Do samolotu" i dał nam solidną szkołę w wyskakiwaniu. Poskutkowało. Ostatnie skoki okazały się prawidłowo wykonane. I tak staliśmy się mimo woli kawalerią powietrzną!

Stanęliśmy pod "Antkiem" do pamiątkowej fotografii. Maciek oznajmił pomyślne zaliczenie kursu przez wszystkich uczestników. Podziękował za należytą postawę i zdyscyplinowanie.

Na sam koniec ułan Staszek Jucha urządził swojej uroczej córce Paulinie nie lada niespodziankę. Zafundował jej skok w tandemie z 2500 m instruktorem Andrzejem Palenikiem. Brawo!


Szkolenie spadochronowe już za nami. Opisałem swoje wrażenia, ale praktycznie wszyscy mieli bardzo podobne. Na pewno nie były to dla nas pierwsze i ostatnie skoki. Wszyscy zgodnie oświadczyli, że trzeba zrobić powtórkę przynajmniej w takim samym zakresie. Cześć z nas już zadeklarowała chęć do skoków na Słowacji z 4000 m.

Bo przecież lepszej okazji do przezwyciężenia uczucia strachu i lęku wysokości, pokonania własnych słabości, czy uwierzenia we własne możliwości nie można było znaleźć! Dla każdego z nas było to ogromne dowartościowanie własnej osobowości. A wszystko to jako wspaniałe towarzyskie spotkanie grupy Szwadronu. Właściwie wszyscy uczestnicy szkolenia byli przynajmniej dwa razy młodsi ode mnie, ale to właśnie te skoki spowodowały, że chociaż na kilka godzin poczułem się ich rówieśnikiem. I chociaż dlatego warto było.

Wkrótce zostaną nam wręczone certyfikaty ukończenia kursu. Każdy uczestnik tego szkolenia otrzyma pamiątkową odznakę wzorowaną na odznace cichociemnych, ale bez symbolu Polski Walczącej. Odznaka ta zostanie wręczona w stosownych czasie w sztabie dowodzenia 2 Korpusu Zmechanizowanego w Krakowie… I będziemy ją nosić zgodnie z rozkazem ustanawiającym Znak Spadochronowy przez Wodza Neczelnego z dnia 20 czerwca 1941 "na lewej piersi powyżej orderów" - naszych ułańskich mundurów… Oprócz tej odznaki pozostały nam wspomnienia utrwalone na zdjęciach i taśmie video.


Maciek, jeszcze raz dziękujemy Ci z całego serca!!!
Jarosław Banasik

[«] powrót [»] zobacz galerię zdjęć
 
 Szukaj:
» Nowości w ułani.pl
Nie żyje płk Zbigniew Makowiecki (1917-2017)
24 października 2017 roku, w swoim domu w Londynie, zmarł Pan Pułkownik Zbigniew Makowiecki, bohater świata szwoleżerów, ułanów i strzelców konnych. Archetyp kawalerzysty. Cześć Jego Pamięci.

[»]
Święto Pułkowe 8 Pułku Ułanów A.D. 2017
Obchody Święta 8 Pułku Ułanów, czyli niezwykła uroczystość z dnia 18 marca 2017 roku.

[»]
Numerowany! Kalendarz Ułański Anno Domini 2017!
W tym roku z płytą i monetą

Z myślą o pamięci, tradycji i kulturze Polskiej Kawalerii, tradycyjnie już, przygotowaliśmy na nadchodzący rok rewelacyjną gratkę dla pasjonatów historii i tematu Kawalerii Polskiej: NUMEROWANY! Limitowany Kalendarz Ułański Anno Domini 2017! W tym roku z płytą i monetą Ułan II Rzeczypospolitej

[»]
» Żurawiejki w ułani.pl
Pułk Ułanów
Może spać spokojnie mama,
co ma syna u Bystrama.

[»]
 
Tablice Reklamowe, Sklep Internetowy, Tanie rozmowy telefoniczne, Agencja Fine, Staropolska, Projekty Domów Drewnianych, Projekty Domów Drewnianych, Producent Kopert, Koperty, Abikon, antyramka, antyramki, display, ekspozery, ekspozycja, ekspozytor, ekspozytory, gablota, gablota informacyjna, gablota ogłoszeniowa, gabloty, gabloty informacyjne, gabloty ogłoszeniowe, indoor, outdoor, owz, plexi, P.O.S., potykacz, potykacze, ramka, Ramki Aluminiowe, Stojaki na foldery, Ramki Plastikowe, Stojaki z plexi, Ramki Reklamowe, Stojaki Plakatowe, Potykacze, stojaki, tablice, ramki, akcesoria reklamowe, Stojaki i tablice przymykowe, Tablice przymykowe OWZ, Stojaki Typu A Potykacze, ¦ciana prezentacyjna, Stojaki plakatowe, Stojaki plakatowe niskie, Stojaczki plakatowe, Stojaki plakatowe Wysokie, Stojaki na plakat i foldery Niskie, Stojaki na plakat i foldery Wysokie, Ramki reklamowe, Ramki sprężynkowe, Ramki aluminiowe, Ramki plastikowe, Stojaki i wieszaki na foldery, Wieszaki na foldery, Stojaki na foldery Niskie, Stojaki na foldery Wysokie, Wyroby z PCV i plexi, Stojaki i tabliczki z plexi, Kieszenie plakatowe z PCV bezbarwnego, Akcesoria reklamowe, Informacja przydrzwiowa,